parallax background

Salzburgerland – wodny świat

Wodospad Gollinger
Wodospad Gollinger
18 marca 2020
Grossglockner Hochalpenstrasse
Grossglockner Hochalpenstrasse
18 marca 2020

Salzburgerland - wodny świat

Nie zdarza się to w dzisiejszych czasach często, ale po wieloletniej współpracy z Poznaj Świat może wydarzyć się wszystko. Mianowicie został mi podany rejon i dostałem całkowitą wolność w wyborze tematu reportażu, który miałem przygotować w rejonie Salzburger Land w Austrii. Z jednej strony fajnie mieć wolność, ale z drugiej trzeba samemu wymyślić coś z niczego, co w końcowym efekcie musi dać zadowolenie wszystkim – promowanym i odwiedzającym.

Podszedłem do tematu praktycznie – jaki temat niezależnie od pogody będzie fotogeniczny? Do czego nie potrzebuję słońca, ani odpowiedniej pory dnia? Co ciekawie fotografuje się w deszczu? WODĘ ;-) Przeszukałem szybko sieć i odnalazłem na mapie regionu ciekawe wodospady, rzeki, jeziora… W drogę zatem!

Mój plan przygotowany we współpracy z Salzburger Land wyglądał mało ambitnie. Kilka punktów na dzień i generalnie duży zapas czasu. O tym jak bardzo się myliłem przekonałem się czwartego dnia podróży, kiedy mało nie zasnąłem za kółkiem. Oczywiście z braku pogody nic nie wyszło, a wręcz przeciwnie. Pogoda była IDEALNA. Nie nazwę tego szczęściem, bo takie rzeczy nie zdarzają się przypadkowo. To po prostu działanie Boga w życiu fotografa. Kropka.

Zaczęło się od okolic Salzburga, a później sukcesywnie podróżowałem dalej, aż do skraju regionu w okolicach wodospadów Krimml. Na swojej drodze spotykałem jeziora, jeziorka, wodospady i wąwozy. Niektóre miejsca w 100% naturalne, a inne w 100% stworzone przez człowieka. Zrozumiałem też lepiej skąd w tym rejonie taki ogrom drutów i linii wysokiego napięcia – prąd schodzi tu z gór!

Region kraju salzburskiego jest przepiękny bez dwóch zdań. Kropka. Nie polecam go jednak w sezonie! Zapomnijcie o sierpniu. Męczarnia pierwszych lotów. Jak bowiem rozpoznać atrakcję turystyczną, która jest fajna? Jeśli parking ma 11 pięter wysokości to mówi samo za siebie i jeśli parkuję na placu numer „P20” to też coś znaczy. Ogrom ludzi, samochodów. Wszędzie tłok, choć organizacja jest bardzo dobra i sprawna (11 pięter i 20 parkingów, czyli ktoś ogarnął temat). Wystarczy jednak wybrać się w te miejsca w czerwcu bądź we wrześniu i wrażenia będą dużo lepsze.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!

Zapisz się na mój newsletter! 100% ciekawych treści, 0% spamu

* pola wymagane

Komentarze są wyłączone.

Zapisz się na mój newsletter!
100% ciekawych treści!
* pola wymagane