Podróż odpowiedzialna

Rok 2020 wydawał się niezbyt sprzyjający podróżowaniu. Pierwszy kwartał 2021 roku wcale nie przyniósł poprawy, a co więcej kolejny raz zamknięto niemal wszystkie miejsca noclegowe. O ile jeszcze w miastach hotele żyją na pół gwizdka dzięki podróżującym służbowo, tak im dalej od cywilizacji tym robi się trudniej. Jak zatem podróżować kiedy nie ma gdzie spać? Sprawa staje się trudna, a decyzja o odwołaniu kolejnego wyjazdu nie jest prosta. Rozwiązaniem dla mnie stała się podróż odpowiedzialna. Podróż, w której z założenia postanowiłem ograniczyć do minimum kontakty społeczne. Czy to może się udać?

Na wschód

Tak naprawdę ten wyjazd przekładałem od roku. Najpierw pandemia COVID-19 pozamiatała moje wszystkie zaplanowane podróże, a kiedy już życie jako-tako wracało do normy byłem zmuszony ograniczyć się do priorytetów. W mojej głowie już od ponad roku dojrzewa pomysł wydania autorskiego albumu o Podlasiu. Zdjęcia do niego zbieram od prawie 15 lat i kiedy ułożyłem konspekt wyszyły niestety pewne braki. Ot, w normalnych czasach nic trudnego. Jeden wyjazd i po sprawie. Przyszło mi jednak czekać rok, aż ruszyłem na wschód. Z Dolnego Śląska, mimo dobrej drogi ekspresowej S8 jest to jednak bardzo czasochłonna podróż. Po prawie 500 km trasy i 6 godzinach jazdy zatrzymałem się przy wieży widokowej im. Wiktora Wołkowa w Burzynie. Rozlana po horyzont Biebrza i powietrze wypełnione zapachem podlaskiej ziemi wprawiły mnie w dłuższą chwilę zadumy. Ostatni raz w Burzynie byłem w czerwcu 2020 roku kiedy to z namiotem dachowym na Mazdzie włóczyłem się wzdłuż Biebrzy. Tym razem również planowałem spać w tym miejscu, bo parking przy wieży biwakowej stwarza dobre warunki do nocowania w samochodzie. Ostatecznie jednak postanowiłem iść ku nowemu i po krótkim rekonesansie w ulubionych miejscach ruszyłem w nieznane.

Nad Narwią

Góra Strękowa i Strękowa Góra. Pierwsza to punkt widokowy, a druga to wieś z mostem nad Narwią. Zatrzymałem się w obu miejscach na chwilę i trzymając się rzeki ruszyłem w kierunku Kruszewa. Tym razem postanowiłem poznać północny brzeg rzeki. Dojechałem do zerwanego mostu na Narwi. Ta legenda od zawsze wywołuje we mnie dreszczyk emocji. Jego drewniana konstrukcja kilka razy płonęła, ale historie związane z budową mostu mrożą krew w żyłach. W czasie budowy na bagnach miał pojawić się diabeł, który za duszę pierwszej osoby, która przejdzie przez most zaoferował przyspieszenie prac. Ukończono go w 1903 roku, ale sprytni budowniczowie jako pierwszego na most wpuścili ślepego konia. Klątwa, która miała ich spotkać za nie dotrzymanie przysięgi sprawiła, że most stał jedynie przez 11 lat po czym wybuchła I wojna światowa. Kiedy odbudowano go w 1928 roku i kolejny raz w 1939 roku świat obiegła wieść o wojnie na mieszkańców Kruszewa padł blady strach. Do dnia dzisiejszego mostu nie odbudowano, ale ludowe przekazy co rusz wspominają o ludziach spotykających na bagnach tajemniczego jegomościa. Ile prawdy w tych legendach? Trudno stwierdzić, ale miejsce samo w sobie jest bardzo urokliwe. Kolejnym punktem mojej podróży było Śliwno. Dojechałem tam jednak o zachodzie słońca i nie zdążyłem pospacerować kładką po bagnach. Choć doskonale widziałem Waniewo po drugiej stronie rzeki to musiałem przejechać prawie 30 km, żeby znaleźć się na drugim brzegu. W szarówce upewniłem się, że łódki pychówki są na brzegu i poszedłem spać. Wybrałem samochód w którym urządziłem sobie łóżko z prawdziwego zdarzenia. Nie żałowałem tej decyzji, bo w nocy termometr pokazywał -7 st.C. Po spokojnym i pięknym wschodzie słońca wyruszyłem w dalszą drogę. Chciałem kontynuować podróż wzdłuż wschodniej granicy. Rok temu zakończyłem ją w skicie w Odkrynkach. Dotarłem tam po ponad godzinie jazdy z Waniewa. Kolejny raz znalazłem się nad Narwią. Droga prowadząca do prawosławnej pustelni ze wszystkich stron oblana była wodą.

W puszczy

Na mojej mapie zaznaczone miałem punkty przez które chciałem przejechać. Jednym z nich była położona w samym sercu Puszczy Białowieskiej polana. To jedno z niewielu miejsc tak głęboko w lesie do którego legalnie dojechać można samochodem. Droga co prawda była w fatalnym stanie i co rusz czułem jak błoto mnie wciąga, ale sprawę ratował napęd 4x4. Z parkingu ruszyłem szlakiem do wieży widokowej i na ścieżkę „Carska Tropina”. W sumie spędziłem tam 2 godziny spacerując po lesie i sycąc oczy niezwykłymi widokami. Urzekająca jest panująca tam cisza. Coś niesamowitego. Kiedy już dotarłem z powrotem na asfalt wybrałem wariant drogi przez Białowieżę do Hajnówki. Stamtąd trzymając się granicy pojechałem do cerkwi w Koterce.

Bliżej nieba

Cerkiew Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość” w Koterce jest jednym z najpiękniej położonych obiektów sakralnych jakie widziałem na Podlasiu. Tuż obok przebiega granica z Białorusią, dookoła tylko las, bagna i święty spokój. Wewnętrznie czułem, że mój album bez fotografii z tego miejsca byłby ubogi. Podobnie jak bez kadru ze Świętej Góry Grabarki położonej nieopodal. To miejsce jednak, co muszę przyznać z bólem, bardzo mnie rozczarowało. Zapatrzony w klimatyczne fotografie spodziewałem się czegoś innego. Możliwe, że taki odbiór zawdzięcza Grabarka ekipie remontującej dach, która darła się wniebogłosy przez całą moją wizytę.

Nad Bugiem

Bugu nigdy nie lubiłem, bo jak już teraz wiem, nie miałem odpowiedniego podejścia do tej rzeki. Kilka razy podchodziłem do tego tematu i zawsze kończyło się rozczarowaniem. W głowie miałem kadry śp. Artura Tabora. Nie umiałem jednak na swoich zdjęciach zapisać panującego nad Bugiem klimatu. Tym razem postąpiłem inaczej niż zwykle i za wszelką cenę postanowiłem być jak najbliżej wody. Pchałem się samochodem nad sam brzeg i spacerowałem w poszukiwaniu kadrów. Dobrym tropem okazały się nieczynne co prawda przeprawy promowe. Można tam dojechać bez problemu, a okolica w dwóch przypadkach w Zabużu i Gnojnie okazała się bardzo urokliwa. W tym drugim miejscu zastała mnie noc i kolejny raz wpakowałem się do śpiwora w samochodzie. Kolejny dzień spędziłem na mozolnym pokonywaniu błotnistych dróg wzdłuż Bugu aż do Kamieńczyka nieopodal Wyszkowa. Odkryłem po drodze wiele niesamowitych miejsc i odczarowałem sobie Bug w głowie. Żałuję, że przez tyle lat błądziłem.

Podróż odpowiedzialna

Bilans mojej podróży pozytywnie mnie zaskoczył. Przez 4 dni miałem kontakt z ludźmi dwa razy na stacji benzynowej i raz w sklepie. Celowo unikałem skupisk ludzkich i pojechałem w środku tygodni, żeby uniknąć weekendowego ruchu. Zabrałem z domu wszystko co niezbędne do życia i obozowania z dala od cywilizacji. Miałem ze sobą namiot, ale kiedy okazało się, że w samochodzie jest bardzo wygodnie to podarowałem sobie tę opcję. Czy było łatwo zachować dystans? Tak. Czy było przyjemnie? Nie. Kilkudniowe milczenie i brak interakcji z mijanymi po drodze ludźmi były ogromnym minusem. Zapuszczałem się do maleńkich wsi gdzie ludzie stali przy płotach i wiem, że bez problemu nawiązałbym z nimi dialog. Ze względu na ich i własne zdrowie podarowałem sobie tym razem te ubogacające rozmowy. Podróż odpowiedzialna wymaga odpowiedniego zaplanowania i przygotowania. Mam wielką nadzieję, że pandemia COVID-19 szybko przeminie, a życie i podróżowanie wróci do normalności. Czy to jednak wiele zmieniłoby w mojej podróży? Raczej nie, bo poza kontaktami z przypadkowymi ludźmi nie miałbym szans na spotkanie kogokolwiek. Wróciłem też do korzeni, do spania w naturze, gotowania na własną rękę i wieczornego czytania książek w błogiej ciszy. Tak przed wieloma laty wyglądały moje pierwsze fotograficzne podróże na wschód Polski. Z namiotem przemierzałem Podlasie i spałem tam gdzie los mnie rzucił. Później przeniosłem się do agroturystyk, a zimą nawet do hoteli. Po latach stwierdziłem, że tracę przez to urok tej podlaskiej włóczęgi. W niej najważniejsza jest wolność. Podróż odpowiedzialna otworzyła moje oczy na to, że obcowanie z naturą, nawet bez aparatu, jest ogromną wartością samą w sobie. Dzięki kilku dniom w ciszy wyraźniej usłyszałem swoje myśli, a w mojej głowie zapanował porządek. Ot, jak widać nawet to co pozornie utrudnia życie może przynieść coś pozytywnego. Pandemia minie, a to czego się w jej czasie nauczymy i co zrozumiemy zostanie z nami na zawsze.

Komentarze są wyłączone.

Zapisz się na mój newsletter!
100% ciekawych treści!
* pola wymagane