Mam taką swoją listę. Kiedy tylko usłyszałem, że niespełna 120 km od mojego domu został otwarty najdłuższy na świecie most wiszący to automatycznie trafił na moją listę. Okazało się jednak, że w międzyczasie pokonałem w podróżach tysiące kilometrów i kiedy wreszcie znalazłem jedno przedpołudnie, żeby wyskoczyć do Austrii to Highline179 stracił już pierwsze miejsce na liście rekordów Guinnessa. Pokonał go ponad 90 metrów długości most zawieszony w okolicach Zermatt w Szwajcarii. Nie powstrzymało mnie to jednak od chęci spaceru po Highline179, więc pewnego dnia ruszyłem spokojnie do Austrii.

Dojazd nie jest skomplikowany, choć przyjeżdżający od strony Innsbrucka będą musieli nadrobić kilka kilometrów, żeby zawrócić – nie przewidziano lewoskrętu. Podróżujący z Füssen bez problemu zjadą po prostu z drogi numer 179 w prawo na parking. Opłata za dzień parkowania wynosi 4 euro. Zaparkować można tuż przy centrum informacji i kasie biletowej albo na dalej położonym parkingu, z którego również można wejść na most. Ten drugi parking to dobra opcja dla tych, którzy chcą bilety kupić w kasie u góry. Haczyk polega na tym, że automat sprzedaje tylko bilety normalne (8 euro za wejście). Chcąc kupić bilet rodzinny czy zniżkowy dla dzieci trzeba kupić je w kasie na dole, w centrum informacji. Warto też pamiętać, że bilet upoważnia do jednego wejścia, czyli przechodząc z jednej strony na drugą i przekraczając bramkę, żeby zwiedzić ruiny zamku Ehrenberg będzie trzeba ponownie zapłacić za wejście na most, albo zejść inną drogą i do samochodu dotrzeć pieszo, asfaltową drogą na dole. Z tego powodu moim zdaniem najsensowniej jest zaparkować czy centrum informacji, kupić bilety w kasie i wejść od strony ruin zamku na most. Ma to ten plus, że przed wejściem na most można zwiedzić ruiny (bezpłatnie), a później przejść mostem na drugą stronę. Jest tam również punkt widokowy poza bramkami, ale moim zdaniem lepsze widoki są z mostu, więc można się nim po prostu powoli wrócić i zejść tą samą drogą.

Podejście z parkingu jest w pierwszej fazie dosyć strome, ale im wyżej tym łagodniej. Ścieżka jest dobrze przygotowana, więc w zwykłych sportowych butach nie ma problemu z wejściem na górę. Podejście zajęło mi około 20 minut, ale specjalnie się nie spieszyłem. Na most wchodzi się przez samoobsługową bramkę – tu zaczyna się przygoda 😉 Wiele osób kończy ją już po pierwszych 10 metrach. Trudno jest sobie to wyobrazić:

– 406 metrów długości
– 1,2 metra szerokości
– 114 metrów nad ziemią
– 70 ton wagi

Dopiero mniej więcej w połowie człowiek orientuje się jak wysoko się znajduje i jak długi jest ten most! Ważne jest też to, że on się rusza 😉 To dla wielu osób jest zaskoczeniem i sprawia, że cofają się już z początku. Rzeczywiście wrażenie jest dziwne, a im więcej osób przechodzi tym rusza i kiwa się jeszcze bardziej. Po moście płyną zazwyczaj dwa strumienie ludzi po obu stronach. Wszyscy trzymają się barierek i prą do przodu. Co jakiś czas ktoś przystaje i robi zdjęcia, ktoś zawraca. Generalnie dużo się dzieje 😉 Oczywiście w czasie wzmożonego ruchu (pomiędzy 11.00 a 16.00). Wydaje mi się, że wieczorem kiedy na moście robi się pusto efekt kiwania będzie dużo mniejszy.

Przejście przez most jest ekscytujące. Nie jest on zawieszony gdzieś w interiorze, ale zwyczajnie pomiędzy dwoma wzgórzami nad drogą i budynkami. Roztaczają się z niego przepiękne panoramy na wszystkie strony świata. Tylko nad samą drogą rozpięta jest siatka do samej góry, która lekko ogranicza widoki.

Przejście przez Highline179 to zdecydowanie interesująca przygoda. Często, żeby dostać się do takich mostów trzeba długo wędrować po górach, a tutaj dostępny jest on dla każdego. To co kiedyś przeżywali tylko alpiniści i himalaiści dzisiaj jest na wyciągnięcie ręki dla każdego.

Wizytę na moście można połączyć ze zwiedzaniem zamków Neuschwanstein i Linderhof. Koniecznie trzeba przejechać się jedną z najbardziej malowniczych dróg w tej części Tyrolu nad Plansee.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!