parallax background

Dlaczego wybrałem Samsunga S10?

Dlaczego fotografuję Canonem?
26 sierpnia 2020
Jak zostać zawodowym fotografem?
26 sierpnia 2020

Dlaczego wybrałem Samsunga S10?

Najprostszą odpowiedzią na pytanie dlaczego wybrałem Samsunga S10 jest ta, że był to dla naturalny wybór po roku użytkowania Samsunga S9. Jeśli na moją recenzję trafił ktoś poszukujący danych technicznych to uprzedzam, że ich w tym tekście nie znajdzie. Ten tekst traktuje bardzo o tym dlaczego uważam, że warto zapłacić ponad 3000 zł za smartfona. Podobnie jak w przypadku mojej przygody z marką Canon już na wstępnie muszę zaznaczyć, że Samsung przez wiele lat zapracował sobie na moje zaufanie. Jak to dokładnie było? Posłuchajcie…

Droga do oświecenia

W historii mojego postrzegania urządzenia jakim jest smartfon zachodziło na przestrzeni lat wiele zmian. Miałem okresy buntu kiedy to kupiłem klasyczny telefon i zarzekałem się, że smartfon jest mi niepotrzebny. Życie szybko zweryfikowało moje myślenie. Postęp i rozwój aplikacji mobilnych okazał się tak duży, że uległem presji. Wtedy też nastąpił boom w sferze internetu mobilnego. Dzisiaj korzystam z opcji nielimitowanej w T-mobile, ale jeszcze parę lat temu 1 gigabajt transferu to było coś wielkiego za co trzeba było słono płacić. Świat się zmieniał na moich oczach. Mój bank opracował aplikację mobilną, mapy google stały się towarzyszem codzienności i komunikatory stały się popularną formą kontaktu (mało kto już dzisiaj pisze smsy, choć ja powoli do tego wracam). Moja droga do oświecenia była długa i wyboista. Z początku kryterium wyboru była cena. Celowałem w najtańsze modele. Uważałem, że telefon jest narażony na wiele uszkodzeń i nie wyobrażałem sobie kupna drogiego telefonu. Nie będę wspomniał o archaicznych modelach przez które przechodziłem. Skupię się na dwóch ostatnich przed decyzją o zmianie patrzenia na temat smartfona. W maju 2016 roku kupiłem Samsunga Cover 3. W lipcu 2017 roku wszedłem w posiadaniem Samsunga J5 2016. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że wydałem na te telefony dość sporo pieniędzy nie otrzymując w zamian tego czego oczekiwałem. Ani nie były szybkie, ani nie robiły dobrych zdjęć, a tym bardziej nie ułatwiały mi życia codziennego zawieszając się i blokując przy większej ilości aplikacji. We wrześniu 2018 roku powiedziałem sobie dość. Smartfon stał się dla mnie narzędziem pracy, a nic bardziej mnie nie irytuje jak urządzenie, które marnuje mój czas. Postanowiłem zrobić krok do przodu i skuszony promocją w sieci kupiłem Samsunga S9 za kwotę 2599 zł. Co ciekawe kupiłem go na oficjalnej stronie Empiku i jak się później okazało przysporzyło mi to sporo problemów. W każdym razie świat się dla mnie zmienił. Różnicę w działaniu odczułem już po kilku chwilach, a był to dopiero początek przygody.

Na głęboką wodę

Szczęśliwie się stało, że kilka dni po zakupie Samsunga S9 wyjechałem w Dolomity. To był dobry moment, żeby przetestować wszystkie jego możliwości. Oczywiście, co było do przewidzenia, upadł mi w górach na ziemię, ale nie odniósł żadnych szkód. Bardzo szybko przekonałem się, że jest to genialne narzędzie do dokumentowania podróży. To był krok milowy, bo do tej pory zapisywałem urywki z podróży na kiepskiej jakości zdjęciach, które źle prezentowały się już w telefonie, a co dopiero na ekranie komputera. Odkryłem możliwości obróbki zdjęć jakie daje mobilna wersja Adobe Lightrooma i zobaczyłem, że opcja HDR w aparacie nie musi tworzyć sztucznych, płaskich obrazków, a może pomóc w scenach o dużej rozpiętości tonalnej. Jesienią 2018 roku podróżowałem bardzo dużo i telefon od początku służył mi jako aparat, nawigacja w samochodzie czy narzędzie do komunikacji głosowej, tekstowej i video z najbliższymi. Zdjęcia, które zacząłem udostępniać prosto z podróży na Facebooku i Instagramie wyglądały tak jakbym publikował pliki z lustrzanki. Myślę, że taki skok na głęboką wodę i fakt, że wykorzystywałem smartfona non-stop utwierdził mnie w tym, że podjąłem dobrą decyzję.

Bella ciao!

Jest i włoski wątek w tej recenzji i piszę to, żeby przestrzec Czytelników przed błędem, który sam popełniłem. Otóż cena w Empiku, którą zapłaciłem za telefon była o prawie 1000 zł niższa niż inne oferty w sieci. No, ale przecież Empik...taka duża sieć...co może pójść nie tak…? No i poszło. Kiedy uruchomiłem telefon zostałem powitany włoskim komunikatem. Szybko przestawiłem język na polski i zapomniałem na rok o tym temacie. Aż do momentu kiedy musiałem oddać telefon do serwisu. Tam oznajmiono mi, że kupiłem telefon spoza polskiej dystrybucji i nie może zostać naprawiony w ramach gwarancji w polskim serwisie. Nie wchodząc w szczegóły, bo oczywiście miałem fakturę i podstemplowaną w Empiku kartę gwarancyjną nie udało mi się (a może po prostu nie chciało mi się walczyć) uzyskać bezpłatnej naprawy. Kilka dni korzystałem ze starego Samsunga J5. Informacja z serwisu o tym, że naprawa S9 to prawie 1800 zł sprawiła, że jeszcze tego samego dnia kupiłem Samsunga S10. Tym razem poszedłem do oficjalnego sklepu marki. Żeby było śmieszniej kiedy S9 wrócił z naprawy okazało się, że winną awarii była karta pamięci i po jej wymianie telefon działa bez problemu i służy mojej Ukochanej.

Samsung S10

Po rocznym użytkowaniu S9 przypuszczałem, że Samsung S10 będzie przesiadką o piętro wyżej. Nie rozczarowałem się i ponownie po roku użytkowania muszę stwierdzić, że było to dobrze wydane 3899 zł. Za co najbardziej cenię ten model? Za jakość zdjęć, jakość filmów i stabilność działania. Ten smartfon po prostu działa. Dotykam ikony aplikacji ona się otwiera. Nie muli, nie zacina się, nie czekam i nie widzę komunikatów o błędach. Po prostu działa i służy mi do codziennej pracy, głównie tej w social mediach. Podróżując wykonuję nim bardzo dużo zdjęć i bardzo często na tym blogu stają się one ilustracją artykułów. Również popularne „stories” na Instagramie czy Facebooku prezentują się bardzo dobrze.

Dlaczego wybrałem Samsunga S10

To decyzja która kiełkowała we mnie przez wiele lat kiedy to wzbraniałem się przed takim wydatkiem. Dzisiaj nie patrzę na to tylko przez pryzmat poniesionych kosztów. Liczę zyski, a tych nie brakuje. Już z początku zaoszczędziłem czas na czytaniu recenzji i testów innych smartfonów na których może zaoszczędziłbym trochę gotówki, ale ile czasu musiałbym na to poświęcić. Poszedłem do marki, którą znam i kupiłem ich najwyższy model smartfona z założeniem, że oferują w nim wszystko najlepsze co mogą w danej chwili. Kolejnym zyskiem jest jakość zdjęć i materiałów w moich social mediach. Z dumą również przyznaję, że zwłaszcza S9 zrobiłem kilka moich ulubionych reportaży miejskich w Gdyni. Kilka razy opublikowałem w druku zdjęcia z S9 i S10 nie wzbudzając tym żadnych pytań w wydawnictwach i redakcjach do których je wysłałem. W mojej najnowszej książce „Polska na czterech kółkach” kilka zdjęć pochodzi właśnie z S9. Na stronie projektu SlowRoad wiele zdjęć wyszło z aparatu w S10. W czasie mojej wizyty w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP2 pokazywano na antenie zdjęcia i timelapse z S10. Czy ktokolwiek by pomyślał, że zrobiłem je telefonem? Dla mnie to są fakty, które same stają się odpowiedzią na pytanie dlaczego wybrałem Samsunga S10.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!

Zapisz się na mój newsletter! 100% ciekawych treści, 0% spamu

* pola wymagane

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na mój newsletter!
100% ciekawych treści!
* pola wymagane