włochy florencja
Włochy
28 marca 2020
katalogowanie zdjęć
Katalogowanie zdjęć
29 marca 2020

Archiwizacja zdjęć

Moje zdjęcia to mój skarb. Od zawsze wychodzę z tego założenia i przez wiele lat wypracowywałem swój sposób na zabezpieczanie danych. W ostatnim czasie mocno przeraził mnie artykuł z którego wynika, że ponad ¼ badanych fotografów utraciła swoje zdjęcia. Postanowiłem podzielić się moją metodą, która jest jednym z wielu rozwiązań - jednego słusznego i ostatecznego pewnie nie ma.

Archiwizacja zdjęć jest wymagająca

Archiwizacja zdjęć wymaga systematyczności. U podstaw budowania własnego systemu zabezpieczenia zdjęć musi leżeć głębokie przekonanie, że warto te zdjęcia zabezpieczać. To musi być punktem wyjścia. Bezrefleksyjne podejście i bagatelizowanie problemu może stać się równią pochyłą w kierunku utraty zdjęć. Wielokrotnie spotykam się z dość lekceważącym podejściem do tematu. Bez świadomości jak cenne mamy zdjęcia na dyskach nie podejmiemy próby ich zabezpieczenia. Cyfrowy świat fotografii zmienił jeszcze bardziej podejście do wartości zdjęć samych w sobie. Kiedyś mieliśmy ich dziesiątki czy setki, na dodatek w formie klisz i odbitek. Dzisiaj na dyskach zalegają nam gigabajty materiału, który najlepiej przez zarchiwizowaniem skatalogować. Zbiór zdjęć, który posiadamy ma po pierwsze wartość historyczną, a po drugie sentymentalną. Na zdjęciach często przechowujemy wizerunki bliskich nam osób.

Archiwizacja zdjęć kosztuje

Przez lata pracy dla Edycji Świętego Pawła nie ponosiłem kosztów zabezpieczenia danych. Bycie wolnym strzelcem wymusza dźwiganie tego ciężaru przez kolejne lata, więc postarałem się zoptymalizować koszty. Wychodzę z założenia, że jeśli na podróż wydaję kwotę XYZ, chcę później sprzedać swoje zdjęcia za kwotę ABC, to muszę odpowiednio zabezpieczyć dane, żeby nie utracić wydanej na podróż kwoty XYZ i przyszłych zysków ABC. To istotna zmiana myślenia, bo o ile łatwo wydać kilka tysięcy na podróż, z wydaniem kilkuset złotych na zabezpieczenie zdjęć może być już gorzej. Do rzeczy…

Minimum trzy kopie danych

Podczas wykładów w WSSiP w Łodzi, Tomasz Fularski wypowiedział jak dla mnie przełomowe zdanie – „jeśli nie masz trzech niezależnych kopii danych – nie masz danych”. Dało mi to do myślenia. Na tym stwierdzeniu oparłem również budowę mojej archiwizacji zdjęć. Obecnie (początek 2020 r.) tym systemem archiwizacji zdjęć obejmuję około 2 TB zdjęć.


1. Przechowuję zdjęcia na komputerze na którym pracuję


- jest to jak najbardziej logiczne rozwiązanie, a możliwość rozbudowy dysków nie ogranicza mnie w pojemności danych. Mam dzięki temu szybki dostęp do plików i stale kontroluję dane, czy nie występują jakieś błędy.


2. Chmura chmur, czyli Crash Plan

- wszystkie dyski w komputerze archiwizuję dzięki usłudze Crash Plan i tworzę kopię danych w chmurze. Jest to o tyle ciekawa opcja, że nie posiada ograniczeń w pojemności. Płacę 142$ rocznie Jest to rozwiązanie, które wymaga cierpliwości, bo wysłanie dużej ilości danych nawet przy dobrym łączu internetowym zajmuje bardzo dużo czasu. Program działa w tle, więc nie muszę pamiętać o kopii – robi się sama! Kopia pozwala również cofnąć się w czasie do wybranego dnia. W ten sposób kilka razy odzyskałem plik, który uległ uszkodzeniu albo dokonałem w nim niezadowalającej edycji.


3. Dysk przenośny x 2

- katalog ze zdjęciami, które zabezpieczam za pomocą programu SyncBackFree aktualizuję codziennie z dwoma niezależnymi dyskami przenośnymi. Jeden z nich jest również moją mobilną kopią danych. Drugi na stałe podłączony jest do komputera. Takie przenośne dyski są często awaryjne dlatego wybrałem dwa różne modele z różnych firm, żeby nie trafić na jakąś uszkodzoną serię. Trzeba też pamiętać, że takie dyski mają to do siebie, że potrafią ulec nagłej awarii. Nie traktuję ich jako kluczowej kopii. Dyski wymieniam mniej więcej co dwa lata. Dzieje się to dość naturalnie, bo zwiększam cały czas objętość archiwizowanych zdjęć. Kilka lat temu starczał dysk 1 TB, a dzisiaj korzystam z dysków 4 TB.
Tutaj mała dygresja. Pracując w wydawnictwie archiwizowałem zdjęcia na dyskach w systemie RAID w ogromnej stacji QNAP. Korzystałem krótko prywatnie z tego rozwiązania, ale wraz ze spadkiem cen pojemnych dysków i małą mobilnością takiego urządzenia zdecydowałem się na klasyczne dyski przenośne. W połączeniu z programem SyncBackFree służą jako codzienna kopia, a w podróży dysk z obsługą bezprzewodową sprawdza się wyśmienicie. Mogę na niego zgrywać zdjęcia z kart pamięci bez korzystania z komputera. Polecam takie rozwiązanie, bo ułatwia zabezpieczenie zdjęć w podróży.

Moje obecne dyski przenośne:
WD My Passport Wireless Pro WiFi 4TB USB 3.0
Seagate Backup Plus Hub 4TB USB 3.0

4. Dysk w zaufanej lokalizacji

- nie zakładając kataklizmu, nie wykluczam jednak pewnych nieszczęść – włamania, pożaru, zalania, bo przed tym również trzeba chronić swoje zdjęcia. W związku z tym kupiłem jeden przenośny dysk, który zostawiłem u rodziców daleko od miejsca w którym mieszkam. Jest to wentyl bezpieczeństwa i plan awaryjny. Aktualizuję go co jakiś czas w trakcie odwiedzin u rodziców. Ważne jest również, że dysk działa wtedy przez jakiś czas i łatwo zorientować się czy wszystko działa jak należy. Taki mało używany dysk od czasu do czasu formatuję i wgrywam dane na nowo.

Archiwizacja zdjęć z telefonu

Temat z pozoru rozległy, ale przy użyciu prostych narzędzi może okazać się dziecinnie prosty. Odkąd pamiętam jestem fanem rozwiązań proponowanych przez Google. Do archiwizacji zdjęć z telefonu używam aplikacji „Zdjęcia Google”. W telefonie musimy wybrać opcję tworzenia kopii zapasowej zdjęć za pomocą tej aplikacji. Opcje mamy dwie – darmową i płatną, która powiązana jest przestrzenią „Dysku Google”. W wersji darmowej zabezpieczone zdjęcia zostaną przesłane automatycznie w chmurę w wysokiej jakości. Ja korzystam z przestrzeni 200 gigabajtów w usługach Google za które płacę raz do roku i tworzę kopię zapasową zdjęć i filmów w oryginalnej rozdzielczości. Korzystam z tego rozwiązania od prawie 7 lat i dzięki temu mimo częstych zmian urządzeń mam ciągle dostęp do pamiątkowych zdjęć. Niestety, to właśnie zdjęcia z telefonów najczęściej giną bezpowrotnie kiedy gubimy urządzenie albo ulegnie ono nagle poważnej awarii. Można też oczywiście zgrywać je ręcznie i korzystać z rozwiązań przedstawionych wyżej. Takie rozwiązanie wymaga jednak ingerencji użytkownika – trzeba po prostu o tym pamiętać. W opcji zautomatyzowanej w moim przypadku kopia zapasowa tworzy się tylko w momencie ładowania telefonu i kiedy jednocześnie mam połączenie z siecią wifi.

Archiwizacja zdjęć jest ważna

Zdjęcia są pamięcią czasu. To na nich zapisujemy obrazy i wizerunki bliskich nam osób. Zdjęcia potrafią przywoływać miłe wspomnienia. Im człowiek jest starszy tym bardziej to docenia. Nie warto więc pozostawiać tak ważnej sprawy ślepemu losowi. Mój system archiwizacji nie jest idealny. Dla mnie spełnia swoją funkcję i niemal całkowicie nie wymaga mojej ingerencji. Krystalizował się dłuższy czas i dopiero po kilku latach widzę, że spełnia swoją funkcję. Wiem, że zdjęcia są bezpieczne, a system działa bo kopie są na bieżąco aktualizowane. Archiwizacja zdjęć jest ważna. Dzisiaj może wydawać się bezsensowną stratą czasu, ale każdego kto tak twierdzi odsyłam do starego albumu z rodzinnymi fotografiami. Oglądanie starych zdjęć budzi zawsze wielkie emocje. Warto więc zadbać oto, żeby za 10 czy 20 lat było co oglądać.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!

Zapisz się na mój newsletter! 100% ciekawych treści, 0% spamu

* pola wymagane
Zapisz się na mój newsletter!
100% ciekawych treści!
* pola wymagane