Menu

To się opłaca

– Co robisz?
– A nic, w pracy jestem…

To jeden z moich ulubionych dialogów. Często zadaję to pytanie znajomym do których dzwonię, a wiem, że pracują spokojnie na etacie. Oczywiście nie jest to generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego wora, tylko luźna obserwacja. Ta swoboda wynika moim zdaniem z tego, że człowiek z natury lubi lawirować, ściemniać i dbać o siebie – nie lubi po prostu się przemęczać. Poruszam ten temat, bo minęło już ponad 3 lata odkąd sam porzuciłem bezpieczną przystań etatu i pracy 8 godzin dziennie. Ostatnio zainteresowałem się bardziej tym kim jestem – mówią, że freelancerem. Obserwuję kilka blogów i rozczytuję się w temacie. W ten sposób trafiłem na tosieoplaca.pl z Agnieszką Skupieńską na czele. Kilka dni temu udało mi się odbyć z nią konsultacje online.

To się opłaca!

Po pierwsze w ogóle fajnie jest jak ktoś spojrzy z dystansu. Po drugie dobrze jest otrzymać ocenę od osoby, która „siedzi” w temacie. Agnieszka w locie wyłapała moje mocne i słaby strony działania w sieci. Praktycznie ze wszystkimi jej argumentami mogłem się zgodzić i po rozmowie zacząłem wprowadzać je w życie. Dla mnie też rozmowa z kimś z polskiego rynku była bardzo istotna. Niby jeden świat, jedna Europa, a szukanie zleceneń w Polsce jest zupełnie innego do tego samego zadania w Niemczech. To właśnie w takich spotkaniach i treściach jakie ona publikuje jest fajne – czytam, działam, mam i idę dalej. Nie są to wyssane z palca czy przekopiowane z sieci ideały – to są po prostu dobre wskazówki.

to się opłaca

Fot. Franz Sussbauer

To się opłaca! Dla mnie najważniejszą różnicą pomiędzy etatem jest świadomość potrzeby samorozwoju i ciągłego kroczenia naprzód. Stołek na etacie w wielu przypadkach sprowadza się do zrzucania odpowiedzialności wyżej – ktoś ma myśleć za mnie co będę robił i jak na tym razem zarobimy. Kiedy jednak każdego ranka uruchamiam komputer czy słyszę trzask migawki na plenerze to wiem, że w moich rękach leży to co stanie się z tym dniem.

Dam radę!

Osobiście lubię ten model „pracy w domu”. Nie dalej jak wczoraj stanąłem przed wyborem – pojechać do Polski samochodem czy lecieć samolotem. Druga opcja w końcowym rozrachunku pomogła mi oszczędzić 5 dni (2 dni sama jazda + 3 dni na czekanie na przejazd). Oczywiście koszt samolotu z początku wydawał się dużo większy niż przejazd samochodem. Kiedy jednak w ręce freelancera wpada 5 dni pracy, to jest kilkanaście godzin możliwości na twórcze działanie i po krótkiej kalkulacji doszedłem do wniosku, że zamiast myśleć o różnicy w cenie paliwa, a biletu lepiej pomyśleć jak zarobić na tę różnicę i przestać się tym martwić…

Wszystkim którzy żyją tak jak ja i setki tysięcy innych freelancerów polecam spotkanie z blogiem Agnieszki. Dużo treści, mało lania wody i przynajmniej w moim przypadku w 99% same trafione porady! To się opłaca…

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!