luttensee

Jesteś u celu, obwieściła nawigacja! Rzeczywiście dojechałem do wybranego parkingu, ale przed moim oczami rozciągały się tylko stoki narciarskie, pagórki i nic nie wskazywało na to, żeby gdzieś w pobliżu znajdowało się jakieś jeziorko. Pijąc kolejną tego dnia kawę skorzystałem z okazji i zapytałem barmankę jak trafić nad Luttensee. Ku mojemu zdziwieniu była bardzo zaskoczona i odpowiedziała, że to tam po prostu w lewo, o tam przy tym domu… Mało nie oblałem się kawą próbując dojrzeć cokolwiek w tamtym kierunku. Spojrzałem jeszcze raz na mapy Google i rzeczywiście wszystko wskazywało na to, że muszę zaufać i iść w tamtą stronę.

luttensee

Na tropie Luttensee

Kiedy w lesie spotyka się tablicę o zakazie biwakowania, grillowania i palenia ognisk to znak, że jezioro jest już blisko. Po niespełna 10 minutach dotarłem do celu. Słońce mocno już wychylone za ścianę Karwendela rzucało swoje południowe promienie na skutą cienkim lodem taflę Luttensee. Nie przyjechałem jednak po to, żeby oglądać matową powierzchnię lodu…znalazłem wielki kamień i wrzuciłem go w odpowiednim miejscu na lód. Zrobiłem dziurę większą niż chciałem, ale zyskałem dzięki temu lustereczko w tafli jeziora. Las dookoła mnie tętnił życiem. Szalały w nim nierobiące sobie nic z mojej obecności ptaki, a nawet i jakaś zagubiona sarna przebiegła skrajem lasu.

Czekając na światło

Jak zwykle o tej porze roku trudno idealnie obliczyć na ile starczy słońca, więc postanowiłem być dużo za wcześnie, żeby nie być o minutę za późno. Musiałem trafić ze światłem idealnie, bo 10 minut później niebo przecinały 4 samoloty, które widziałem jak zbliżają się na aplikacji w telefonie. Smugi, które zostawiały niczym białe ślady po kredzie psuły całą zabawę. Miałem więc tak naprawdę parę minut na zdjęcia, bo po chwili szlakiem nad Alpami miały przelecieć dwa Boeingi i dwa CRJ900. Ostatnie zdjęcie wykonałem kiedy widziałem pierwszego z nich. Udało się prawie idealnie, choć i tak na niebie były pozostałości po smugach sprzed 40 minut.

luttensee

Warto!

Małe, niepozorne i niezwykle piękne Luttensee. Odcięte od drogi wąską linią lasu. Idąc pierwszy raz wydaje się, że tam nie może być nic ciekawego, nie płaskiego i nic mokrego, a już z pewnością nie jezioro. Natura potrafi jednak tak pięknie zaskakiwać i ukrywać swoje cuda!

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!