Menu

Ile zdjęć muszę zrobić?

 ile zdjęć muszę zrobić

Ile zdjęć muszę zrobić?

Pojechałem jakiś czas temu na plener słonecznikowy. Miejsce miałem wypatrzone. Światło zmierzyłem dzięki aplikacji: http://photoephemeris.com/ którą polecam wszystkim fotografom (jeśli ktoś go jeszcze nie zna). Zacząłem pakować sprzęt, sprawdzać baterie i kartę… No właśnie. W aparacie miałem włożoną 8 gigową, super szybką kartę, która mieści kilkaset zdjęć. Naszła mnie jednak taka refleksja – czy to mi jest na pewno potrzebne? Czy mnożenie kolejnych setek gigabajtów zdjęć czemuś jeszcze służy? Czy od ilości kliknięć migawki moje zdjęcia staną się lepsze?
Wyjąłem zakurzoną kartę z napisem 512 megabajtów. W Canon 5D Mark II mieści się na niej około 13 zdjęć, czyli prawie tak, jakbym zabrał rolkę filmu 120 do średnioformatowego aparatu. Ruszyłem w drogę z mocnym postanowieniem nie dokładania karty.
Na miejscu jak to zwykle – szał. Pierwszy zachwyt i jak się później okazało 5 niepotrzebnych zdjęć. Idę dalej, na karcie coraz mniej miejsca. Jestem coraz bardziej skupiony. Nad każdym kadrem myślę dosyć długo. Po jakiejś godzinie aparat wyświetlił informacje „karta zapełniona”. No to klops. Siadam i przeglądam. Na początek usuwam podobne kadry. Robię kolejne zdjęcie warte uwagi bardziej niż usunięte i znowu komunikat… Tak dotrwałem do końca pleneru, z którego ostatecznie przywiozłem 10 zdjęć. Czy to dużo jak na jedno popołudnie?
Wydaje mi się, że w sam raz. Pewnie gdybym miał kartę 8 giga nastrzelałbym zdjęć ze 100, bo nie mając ograniczenia mniej bym się zastanawiał. Z tej góry zdjęć trudno jest później wybrać te najlepsze, najtrafniej oddające miejsce. Ciężko też zabrać się za taką masę zdjęć i tym sposobem jest to najprostszy sposób do utworzenia kolejnego katalogu, który długo będzie czekał na swoje otwarcie.
ile zdjęć muszę zrobić
Takie można powiedzieć ćwiczenie uświadamia mi, że producenci filmów się nie mylili. Projektanci popularnych aparatów analogowych też. Nie zbudowali grubych korpusów na setki klatek. Człowiek miał do dyspozycji 12, 24, 36 i koniec. Każda klatka zresztą „kosztowała”. Dzisiaj producenci prześcigają się w wielkościach kart i ich szybkościach. Moim zdaniem to nie wnosi nic dobrego do fotografii – ta jej mnogość i nieograniczoność. Wolałbym oglądać mniej, ale lepszych zdjęć niż przeglądając galerię mieć świadomość, że autor sam miał problem z wybraniem zdjęć. Świetną lekcję tego tematu miałem też na studiach w Łodzi, gdzie profesorowie przyjmowali tylko odbitki na papierze. Człowiek musiał dokonać wyboru i nie miał szansy pokazania 1000 zdjęć z sesji. Czy gdyby miał to byłoby lepiej? (Czy ktokolwiek uważa, że warto pokazać komuś 1000 zdjęć z jednej sesji?… jeśli nie to czy jest sens wykonywania 1000 zdjęć na jednej sesji…?)
Wydaje mi się, że nie.
Kiedyś z wakacji wystarczało 36 zdjęć. A dzisiaj? Potrzeby się zmieniły? A co z narzekaniem na brak czasu? Nagle ktoś znajdzie czas na obejrzenie 3000 zdjęć z tygodniowego pobytu w Egipcie?
Wiem, że problem mnożenia zdjęć dotyczy również mnie samego. Znam to przyspieszone bicie serca i nerwowe przyciskanie spustu kiedy na moich oczach dzieją się cuda poranka, czy gasnącego zachodu słońca. Sam wtedy też robię za dużo zdjęć. Muszę częściej zabierać ze sobą kartę 512 mega…
Chcemy przecież wszyscy oglądać DOBRE zdjęcia. NAJLEPSZE marzą się każdemu. Moim zdaniem ilość jednak nie przekłada się tutaj na jakość. Lepiej w terenie 10 razy się zastanowić, niż potem przed monitorem zastanawiać się, które z serii 20 takich samych zdjęć jest lepsze…
Odpowiem brutalnie – lepsze jest to które nie powstało w czasie straconym na przyciśnięcie dwudziesty raz spustu…Niestety – już nie powstanie.
Ile zdjęć muszę zrobić? Mało.
 ile zdjęć muszę zrobić
Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!