Menu

Fotografie nieudane

Fotografie nieudane

Fotografie nieudane

Zepsute. Tak je nazwałem. Skanując slajdy nigdy, nic nie usuwałem. Lądowały z katalogu o nazwie „Zepuste”. Skanowałem zawsze wszystko, żeby było, żeby się nie zastanawiać. Wielu z nich nawet nie oglądałem dokładnie, bo uznałem już na negatywie czy slajdzie, że do kitu, a czasami wiedziałem to już jak dane zdjęcie zrobiłem.

Fotografie nieudane

Nie udały mi się te fotografie. Po latach jednak zastanawiam się co to znaczy. Nie udały mi się w tamtej chwili, nie osiągnąłem celu, minąłem się z zamierzeniem. Zrobiłem coś źle. Powstał jednak „obraz”. To proces nieodwracalny. To proces niezatrzymywalny. To rzecz, której się nie cofnie.

Czy obraz mogę traktować jedynie w ramach moich wyobrażeń o nim? Czy to, że coś nie mieści się we mnie, coś co stygmatyzuje te zdjęcia mianem „zepsutości” sprawia, że są obrazami gorszymi? Dlaczego mówię o nich fotografie nieudane?

Fotografie nieudane

Fotografie nieudane

Po latach patrzę na to inaczej. Wywołują we mnie emocje. Odkrywam w nich ukryte „punctum”. Jest w nich jakaś zadra. Może to czas mnie do nich zdystansował. Może rzucenie pracy w wydawnictwie mnie uwolniło od „ostrości” patrzenia, od poprawności i dokładności. Cieszy mnie obraz. Jego ramy, ograniczenia, niedoskonałości. Cieszy mnie widok świata, taki niewyraźny, ale jednak zachowany, zobrazowany, zostawiony.

Nie udały mi się te fotografie. Tylko kto we mnie tak mówi?

Fotografie nieudane

Fotografie nieudane

Zapraszam do dyskusji!

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!