fotografia kłamie

Moim porannym rytuałem od kilku miesięcy jest przeglądanie zdjęć na Instagramie. Większość fotografów, których obserwuję dodaje tam zdjęcia bardzo regularnie. Spora część z nich raczy mnie codziennie nowym „insta story” i wiem w jakiej dokładnie części świata oraz jakie zdjęcia niebawem zaleją ich profil. To właśnie podczas przewijania tych dziesiątek czy setek zdjęć doszedłem do wniosku, że fotografia kłamie. To znaczy kłamie od zawsze, ale dzisiaj wydaje mi się, że kłamie bardziej.

Świat którego nie ma

Prostokąt, kwadrat czy koło – nie ważne. Fotografia separuje, a fotograf wybiera część rzeczywistości, którą pokaże. Wpycha w ramy świat i oglądamy go właśnie tak jak on chciał. Im bardziej się przyłożył, tym bardziej uwierzymy w realność tego co pokazuje. Kiedy jednak przeglądam zdjęcia z miejsc które znam to wiem, że kreujemy inny świat. Ja też to robię. Na Instagramie wystarczy przejrzeć zdjęć z hasztagiem #lagodibraies – idealny przykład. W 99% te zdjęcia tworzą wokół tego miejsca aurę magi. Fakt, że kompozycyjnie gra tam wszystko idealnie. Nie można jednak zapomnieć, że to atrakcja nr 1 wśród autokarowych wycieczek po Dolomitach i w ciągu dnia walą tam tysiące turystów, którzy autobusem docierają nad sam brzeg. Patrząc jednak na te zdjęcia można jechać tam z marzeniem o oddalonym od cywilizacji zakątku w górach. Fotografia kłamie.

fotografia kłamie

Fot. Dworzysk – Ula albo Grzegorz 😉

Wykadruj świat

Fotografia zawsze opowiada o czymś konkretnym. Kadrujemy rzeczywistość według uznania – czasem szeroko, a czasem wąsko. Myślę, że to właśnie w tych decyzjach powstaje największe kłamstwo. Dla mnie idealnym przykładem jest zdjęcie, które zrobiłem w Dworzysku. Jest to cudownie położone pole lawendy w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej. Traf chciał, że na środku podwórka przed domem Grzegorz z Ulą postawili sadzonki, które ktoś tego dnia miał odebrać. Czy patrząc na pierwsze zdjęcie przyszło Ci do głowy, że Cię oszukałem? Stworzyłem wrażenie, że leżę na polu lawendy na którego końcu stoi ten piękny domek. Fotografia kłamie.

Skąd się to bierze?

W tym przypadku Dworzyska myślę, że zagrała mi w głowie chęć pokazania za wszelką cenę wyidealizowanego świata. Zakochałem się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. Podświadomie dążyłem, więc do pokazania go w jak najbardziej atrakcyjny sposób. Kiedy dzisiaj pokazuję różne zdjęcia z Podlasia, które wykonałem w tamtym czasie widzę, że właśnie to najbardziej przykuwa uwagę. Fakt, że mało kto spodziewa się lawendy w Puszczy Knyszyńskiej. Nikomu też pewnie nie przychodzi na myśl, że mógłbym wszystkich tak perfidnie wyprowadzić w pole.

Fotografia kłamie

Fotografia kłamie, bo taka jest jej natura. Oczywiście w treści, którą niesie zazwyczaj zawiera prawdę. Tworzymy na zdjęciach obraz pięknego świata. Gdzie jest jednak granica tej kreacji? Czy w Dworzysku przesadziłem? Odpowiedź ukryta pośród lawendy. Można powiedzieć – to tak nie wygląda, ale tam tak jest. Uważam, że to zdjęcie oddaje panujący tam klimat. Granica jest jednak cienka, bo już w przypadku Lago di Braies to oszustwo przybrało inną formę. Jasne, że rano jest tam cicho i spokojnie. Jasne, że to miejsce jest piękne samo w sobie. Mówi się jednak, że kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą. Tak moim zdaniem stało się z wieloma miejscami, które znam z rzeczywistości, a później oglądam je na zdjęciach.

Dokąd zmierzamy?

#nofilter to nowa moda na Instagramie. To jakby krzyk ludzi, których zmęczyła nadmierna kreacja. Fotografia ma to do siebie, że przed swoją ogólną dostępność przechodzi przez bardzo różne etapy. Nie spotykamy przecież tylu artystów malarzy co fotografów. Uważam, że kłamstwo w fotografii jest potrzebne. Wyraża ono wrażliwość fotografa i oddaje jego spojrzenie na świat. Kiedy dzisiaj oglądam zdjęcia w książce Jerzego Kukuczki „Mój pionowy świat” to wyczuwam, że czas zrobił swoje z tymi obrazami. Nie podejrzewam ich oto, że chcą mnie oszukać. Nadal są one obarczone kłamstwem (w rozumieniu sztuki fotograficznej, a nie osiągnięć w górach), ale jakkolwiek dziwnie to brzmi, czuję że z biegiem lat się uwiarygodniły. Patrząc na nie ufam im bardziej dlatego, że są stare. Przeżyły próbę czasu i nadal kłamiąc opowiadają prawdę – potwierdzają słowa Kukuczki i jednocześnie pokazują kawałek świata do którego nie mam już dostępu, bo przestał istnieć. Zatrzymano go tylko na tych fotografiach. Wiem, że brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie uważam. Co będzie dalej? Czas pokaże, a fotografia kłamie dalej…