Menu

Filtry LEE

filtry lee

Filtry LEE

Czy filtry są ważne w fotografii? Czy filtry są ważne w fotografii krajobrazu? Filtry Lee? Moim zdaniem tak. Jak sama nazwa wskazuje „filtrują” rzeczywistość i wpływają na powstający obraz. Dzięki nim można do zdjęcia coś dodać, lub coś usunąć. Może być to efekt czy kolor, ale bezdyskusyjnie filtry wpływają na końcowy obraz.

Filtr polaryzacyjny należy do najbardziej klasycznych i najczęściej używanych. Najprościej mówiąc „polaryzuje światło”, co najbardziej widoczne jest na niebie – błękitnym z białymi chmurami. Dodatkowo użycie tego filtra powoduje większe nasycenie barw i eliminuje odbicia (choć nie zawsze w pełni). Filtr polaryzacyjny może być jednak źle użyty (nieodpowiednio ustawiony), co da efekt „dziwny”. Przy szerokokątnych obiektywach niebo również potrafi „zwariować”, więc trzeba uważać pod jakim kątem do światła korzysta się z tego filtra.
W fotografii krajobrazu najczęściej używa się również z filtrów szarych pełnych (wydłużenie czasu naświetlania) i połówkowych (redukcja różnicy ekspozycji pomiędzy jasną a ciemną stroną obrazu). W zależności od oczekiwań można użyć nawet wszystkich trzech jednocześnie 😉

Nie mam jednak zamiaru skupiać się na technicznych zagadnieniach, bo bardziej interesuje mnie sama idea i pytanie o potrzebę korzystania z filtrów. Przyznam się, że sam przez lata nie korzystałem z nich wcale, po czasie na stałe założyłem „polar”, a od kilku lat nie rozstaję się z moim zestawem – filtry LEE – na stałe zagościły w moim plecaku.

Co wchodzi w skład mojego zestawu:
dwa uchwyty
filtr polaryzacyjny 105 mm Heliopan
filtr połówkowy z miękkim przejściem 0.6 Lee
filtr połówkowy z twardy przejściem 0.9 Lee
filtr szary pełny BigStopper 10 ND 3.0 Lee
(do tego uchwyty mocujące na wszystkie obiektywy + jeden pierścień przed do założenia „polara”)

Dlaczego dwa uchwyty?
Jeden przystosowany jest do użycia filtra polaryzacyjnego i jednego filtra, a drugi nie ma przedniego pierścienia na „polar”, ale ma za to dwie szyny na dwa filtry prostokątne. Z mojego doświadczenia trudno zapanować nad efektem trzech filtrów więc maksymalnie łączę dwa. W przypadku pierwszego uchwytu dodanie kolejnej szyny niestety powoduje dużą winietę przy użyciu obiektywu Canona EF 16-35 mm.

Dlaczego pierścienie na wszystkie obiektywy?
Początkowo je przekręcałem, bo nie należą do najtańszych, ale po czasie przekonałem się, że to trudna sztuka kiedy przed oczami „dzieje się” szybka zmiana może stać się kłopotliwa. Kiedyś upuściłem pierścień w piasek i długo czyściłem gwint zanim dało się go ponownie użyć, a światło po prostu zniknęło. Przez lata więc zebrałem wszystkie pierścienie i są na stałe przymocowane do obiektywów. Zamiast dekli standardowych używam odpowiednich z firmy Lee.

Połówka 0.6 Soft
To jeden z najczęściej używanych filtrów w mojej fotografii. Korzystam z niego zawsze wtedy kiedy nie muszę korzystać z innego filtra (0.9 czy BigStoppera). Nieznacznie wpływa na obraz, ale nie zdarza mi się przy nim stracić nieba. Nie stwarza problemów z szukaniem odpowiedniej linii do przejścia.

Połówka 0.9 Hard
Z tego filtra korzystam rzadko i za każdym razem kiedy go zakładam stwierdzam po efekcie, że zbyt rzadko. Najczęściej używam go przy zdjęciach z równą linią horyzontu, bo mocne przejście wymusza ukrycie go na zdjęciu. W górach unikam go jak mogę, bo kilka razy wydawało mi się, że jest dobrze, a w domu okazało się, że widoczna linia przejścia skazuje zdjęcie na skasowanie. Wykorzystuje go jednak czasami przy dłuższych ogniskowych fotografując liczne górskie plany, bo wtedy sprawdza się znakomicie.

Filtr szary pełny Big Stopper 10 ND 3.0
Długo nie mogłem przekonać się do tego rozwiązania dopóki nie zamieszkałem w Monachium. Fotografowanie w mieście stało się moją codziennością i problem wchodzących w kadr ludzi czy wjeżdżających samochodów był moją bolączką, aż do zakupu tego filtra. Ogranicza wpadanie światła o około 10 przysłon, więc na mojej ulubionej F/11 bez problemu w samo południe fotografuję naświetlając klatkę przez około 30 sekund. Do korzystania z niego w pejzażu górskim i naturalnym ciągle nie mogę się przekonać, ale podejmuję próby i może uda się częściej z niego korzystać 😉

Filtr polaryzacyjny 105 mm Heliopan
To obowiązkowa i niestety najdroższa część zestawu. Bez niej jednak trudno dostrzec w pełni jego zalety. Wysunięcie na przód „polara” wymusza jego wielkość. Nie bez znaczenia jest fakt, że wystarczy jeden filtr dla obiektywów o różnych średnicach. Korzystałem wcześniej z filtra firmy B&W, ale go roztrzaskałem i jedynym dostępnym był Heliopan, więc go wziąłem i tak zostało, choć ten pierwszy był moim zdaniem lepszy.

Dlaczego filtry LEE?
No właśnie! Przecież oferta Hitech czy Cokin jest równie bogata i o wiele tańsza. Zanim zdecydowałem się na zakup mojego pierwszego zestawu spędziłem długie godziny na czytaniu testów i oglądaniu przykładowych zdjęć. Trudno jednak po postprodukcji ocenić czy tańsze dają zafarb, czy psują zdjęcia. Wyszedłem jednak z założenia, że wolę wolniej gromadzić cały zestaw, ale nie martwić się o efekt i nie spędzać czasu przy komputerze na usuwaniu zafarbu. Zdecydowałem się na LEE. Później sam przetestowałem filtry Hitech i oglądałem świat niczym przez różowe okulary, także decyzji nie żałowałem.

Po co mi filtry Lee skoro mam Photoshopa?
To często słyszany argument i w pewnym sensie słuszny. Wiele operacji i zmian można przeprowadzić w zaciszu domowego biurka, ale ja tego nie lubię. Siedzenie godzinami nad jedną klatką nie jest dla mnie, ale poza tym w wielu przypadkach nie ma mowy o uratowaniu zdjęcia. Na nic zdadzą się maski i filtry Photoshopa jeśli na zdjęciu jest biała lub czarna plam i brakuje informacji.

Po co mi filtry Lee skoro mam HDR?
To mocny argument i podczas mojej ostatniej podróży na Lofoty pierwszy raz postanowiłem wykorzystać tę funkcję w aparacie. Efekt? Marny. Okazało się, że przy falach, dynamicznym niebie złożone wersje zdjęć przez automat PS daje kiepski efekt. Brak chęci i czasu sprawia, że katalog w którym mam kilka gigabajtów zdjęć leży nie otwarty od mojego powrotu.
HDR zapewne w odpowiednich rękach jest jakąś alternatywą. Wykorzystany w odpowiednich warunkach może uratować zdjęcie. Moim zdaniem jednak ważniejsza jest pewność na etapie fotografowania – wiem, że mam dobre zdjęcie, niż zakładam, że po godzinie pracy przy komputerze będę miał dobre zdjęcie.

Wady korzystania z filtrów LEE
Zakładając uchwyt z filtrami praktycznie skazujemy się na fotografowanie ze statywu. Widziałem na własne oczy ludzi fotografujących z filtrami połówkowymi z ręki, ale kompletnie tego nie rozumiem, albo nie mam na tyle dokładnego chwytu, żeby utrzymać nieruchomo aparat. Nie chodzi tu nawet o poruszenie, co przesunięcie filtra i zmianę wyglądu zdjęcia. Inną sprawą jest fakt, że filtry wydłużają czas naświetlania i siłą rzeczy aparat wymaga statywu.
Drugi minus to korzystanie z filtrów LEE wymaga ciągłego skupienia. Są błędy które można skorygować, ale są i takie nieodwracalne, które wyrzucają klatkę do kosza. Te filtry wymagają koncentracji i czasu.
Trzeci minus to czas potrzebny na zmontowanie zestawu. Fotografując z Przemkiem Krukiem już kilka razy zdarzyło się, że on zrobił już 5 zdjęć, a ja dopiero założyłem filtry na obiektyw i zacząłem rozglądać się za kadrem. Wszystkie elementy niestety są delikatne i wymagają ochrony. Futerały, etui – to zabiera czas. Chcąc ułatwić sobie życie noszę zawsze uchwyt z przykręconym „polarem” i dzięki temu zyskuję sporo czasu na przykręcanie go za każdym razem.
Ostatnim minusem jest brak wygodnej osłony przeciwsłonecznej. Producent oczywiście oferuje odpowiednie rozwiązania, ale są niezwykle kosztowne i zajmują sporo miejsca. Poza tym założenie kolejnego elementu na obiektyw przy dłuższym czasie w połączeniu z wiatrem nie przyniesie nic dobrego. Osobiście jeszcze nie zdecydowałem się na zakup kolejnego elementu, ale nie wykluczam, że w przyszłości znajdzie się w moim zestawie…

…zamiast zakończenia
Było to w maju 2014 roku. Fotografowałem na zleceniu katedrę we Lwowie. Wszedłem na wysoką wieżę, przed moimi oczami rozpostarł się przepiękny widok – nieznana panorama Lwowa, bo przecież wieża nie jest dostępna do zwiedzania. Długo ustawiałem statyw w otwartej okiennicy. Lekko wychyliłem się żeby spojrzeć w dół i niechcący trąciłem ręką uchwyt, który….na moich oczach spadł na dach poniżej, zsunął się 10 metrów niżej spadając na kolejny, kolejny…aż z impetem uderzył o ukraiński bruk. Zamarłem. Dzięki Bogu nikomu nic się nie stało. Na dole znalazłem resztki – siła uderzania była taka, że połamała wszystko i nieodwracalnie zniekształciła co się dało. Co wydarzyło się dalej?

filtry lee

_MG_9083

Stąd spadł uchwyt…

 

Ostatnie zdjęcie z zestawem...

Ostatnie zdjęcie z zestawem…

Wróciłem mocno roztrzęsiony do hotelu, ale ani przez chwilę nie miałem wątpliwości – szybko złożyłem zamówienie kupując ponownie to co bezpowrotnie zniszczyłem. Ani przez chwilę nie wahałem się kolejny raz wydać w sumie nie małą kwotę na tak małe rzeczy. Już wtedy byłem po prostu przekonany, że bez filtrów LEE nie będę w pełni zadowolony ze swoich zdjęć.

Dla kupujących w Polsce polecam kontakt z profesjonalistą Grzegorzem Bryłą ze sklepu Photo4B.

filtry lee

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!