fałszywe taxi

Kolejny raz polskie media obiegła wiadomość o oszukanych turystach przez fałszywe taxi w Warszawie, którzy za przejazd z Placu Zamkowego na Okęcie mieli zapłacić 660 zł. Czy mnie to dziwi? Nie. Sam zapłaciłem w 2016 roku za odcinek 3 km z dworca „Warszawa Zachodnia” do salonu Oddysey 170 zł. 50 zł za klapnięcie drzwiami, 40 zł za kilometr. O tym, że nie jadę taksówką zorientowałem się jak usłyszałem cenę. Nie miałem nawet czasu na zdziwienie. W bagażniku miałem walizkę i sprzęt fotograficzny warty majątek, więc zapłaciłem licząc, że policja, straż miejska…szybko jednak zorientowałem się, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Bezradność

Tak! Zgodnie z polskim prawem. Samochód nie był oznakowany jako taksówka, nie sprawdziłem licencji kierowcy, cennik był co prawda dostępny w widocznym miejscu za przednią szybą, ale wiedziałem, że mam 3 km…aaaa i nie wsiadałem do tego auta na postoju, jak się doczytałem we wpisach innych poszkodowanych. Na dworcu co prawda widziałem znaczki „taxi” ale naklejają je bezprawnie sami oferujący „przewóz osób”. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to przyjęcie gotówki poza siedzibą firmy, ale szczerze w takim stresie człowiek o tym nie myśli…

Co dalej? Przełknąłem to i wyciągnąłem wnioski.

Sposoby na fałszywe taxi

1. Nigdy więcej taxi przy ulicy

Dlaczego? Kilka miesięcy po opisanej sytuacji znowu chciałem dojechać do salonu Oddysey, ale tym razem ze starówki. Na „postoju” pan zapytał dokąd i powiedział 50 zł. Wydawało mi się dziwne, zwłaszcza, że mówił do mnie po…niemiecku, bo ja byłem przyjaciółmi z Monachium i słyszał jak z nimi rozmawiam. Kiedy mówię do niego po polsku, że „chyba cię gościu je…ło” to szybko zwinął się i odjechał. Można zatem wywnioskować, że w obcym mieście lepiej nie ryzykować. Zadzwoniłem po taxi i dojechaliśmy za 24 zł na miejsce. W środku europejskiej stolicy, w biały dzień fałszywe taxi…

2. Taxi na telefon

19 100. Prosty numer, który działa w całej Polsce i korzystając z niego przez 2 lata jeszcze się nie „przejechałem”. To bezpieczna, sprawdzona i tradycyjna opcja. Zazwyczaj dostaję smsa z numerem rejestracyjnym samochodu. Można też wcześniej przed podróżą do obcego miasta znaleźć jakąś lokalną korporację. Nocując w hotelu czy jedząc obiad w restauracji można poprosić obsługę o zamówienie taksówki. Telefon zajmuje minutę 😉

3. mytaxi

Od jesieni 2017 roku korzystam z tej aplikacji i w Warszawie działa ona doskonale. Niestety działa tylko w większych miastach. Największym jej plusem jest fakt, że płatność odbywa się elektronicznie, czyli płacę przez PayPal. Mogę również sprawdzić orientacyjny koszt przejazdu, a swoją trasę widzę cały czas na mapie. Nie jechałem jeszcze MyTaxi bez promocji – jak nie rabat za płatność elektroniczną, to oferta sezonowa albo ryczałt na trasie centrum lotnisko.

Te trzy rozwiązania są magiczne – na 99,99% nie trafi się na „mistrza”, który jeździ na „swoich stawkach”. Taksówkarze w korporacjach też czasem naciągają na kilka złotych jadąc dookoła, ale nie są to zabójcze kwoty. Czasami w Częstochowie, gdzie mieszkałem przez 26 lat zamawiam taxi z dworca do rodziców. Udaję turystę i pewnego razu „mistrz” ruszył w przeciwną stronę – zapłaciłem 7 zł więcej niż normalnie, a na koniec powiedziałem mu, żeby wysadził mnie przy nieistniejącym już kiosku, który wszyscy taksówkarze znają. Był bardziej czerwony niż światło na sygnalizatorze.

Jak jeszcze się bronić?

W opcji z mytaxi tego nie robię, bo widzę kto i jakim autem jedzie, ale w opcji taxi na telefon zanim wsiądę szukam cennika i patrzę czy to na 100% licencjonowany taksówkarz. Kiedy ostatnio jeździłem taksówkami po Wrocławiu to na starcie pytałem „ile to może kosztować”. Z jednej strony zdradzałem się, że jestem obcy w mieście, ale z drugiej strony jak gość rzucił „około 30 zł” to nie robiło się z tego nagle 70 zł.

Na koniec. Warszawa nie jest wyjątkiem. Na całym świecie zdarzają się podobne sytuacje jak moja czy rodziny z Cypru. Fałszywe taxi grasują wszędzie. Warto wypracować sobie swój system i trzymać się zasad. Mnie zgubił pośpiech i zmęczenie. Trudno też uwierzyć, że w XXI wieku takie rzeczy się zdarzają, ale jednak… Z tym się nie wygra. Można być po prostu sprytniejszym i nie dać się zrobić w konia.